Place zabaw nie zapadają w zimowy sen.

Place zabaw nie zapadają w zimowy sen ;)

Place zabaw i zimowy sen? Przecież to bzdura, powiecie może… Dla mnie jednak to po prostu animizacja. Poezji nie piszę, ale pewne figury stylistyczne również w mowie potocznej wykorzystujemy, więc czuję się usprawiedliwiony :-) A tak – do rzeczy.

Ponieważ place zabaw są częścią mojego życia traktuję je troszkę jak żyjące swoim swoistym „placozabawowym” życiem stworzenia. Zauważam na każdym z nich te same metamorfozy, które przechodzi cała przyroda w naszym kraju.

Place zabaw wiosną budzą się radośnie piskami bawiących się dzieci, latem – buchają gorącem, jesienią powoli zaczynają pustoszeć, jak drzewa zrzucające liście, zimą natomiast – zastygają w mroźnym bezruchu.

Do zimy jednak jeszcze daleko, a jak powiedziałem – place zabaw nie zapadają w zimowy sen, a tempo opadania liści zależy przede wszystkim od pogody :-)

 

Dlatego korzystajcie z ruchu na świeżym powietrzu tak długo, jak tylko jest to możliwe!

Huśtawki, karuzele i zjeżdżalnie wciąż mogą przynieść Waszym pociechom dużo radości i uśmiechu. Jeszcze można „ładować akumulatory” tą pozytywną energią. Zapewne piaskownica już nie zachęca tak bardzo jak latem do zabawy, bo piasek mokry i zimny…, W tej postaci jest on z kolei bardziej plastyczny i piaskownica może stać się tablicą do pisania patykiem pierwszych liter i cyfr. To tylko kwestia wyobraźni.

Przy okazji pamiętajcie, by ubierać się „na cebulkę”, bo kiedy słoneczko zaświeci potrafi być jeszcze naprawdę ciepło, ale jak tylko chmurne oblicze obłoków, które już obłokami być nie chcą, zakryje je…, oj – robi się zimno…, a spocone dzieci łatwo się przeziębiają.

Ruch na świeżym powietrzu jest wskazany o każdej porze roku, udowodniono, że ma pozytywny wpływ na nasze zdrowie, uodparnia i hartuje, jednak – nie eksperymentujmy na dzieciach. Od pokoleń wiedza o mądrym ubieraniu przekazywana jest z matki na córkę, na syna też :-) Czasami warto skorzystać ze starych, sprawdzonych metod.

 

Warto przy okazji wsłuchać się w głos naszych dzieci.

One naprawdę wiedzą, czy jest im za ciepło, czy za zimno. Nie rozmawiamy tu oczywiście o maluszkach, które dopiero uczą się termoregulacji, nie mówiąc już o komunikacji werbalnej. Jednak kilkulatek jasno wyrazi swoje zdanie warto wziąć pod rozwagę. To, że kilkulatek zajęty zabawą może zupełnie zapomnieć o odczuciach typu – jest mi za gorąco, albo za zimno – to też oczywiste, ale jeśli nie zapomina, to wysłuchajcie, sprawdźcie. Nauczycie go jednocześnie, że chcecie się z nim komunikować i jego głos też jest ważny.

Zaczyna się ten dialog w przysłowiowej tu „piaskownicy”, ale trwać będzie przez całe nasze życie, więc opłaca się dobrze zacząć. Od rozmowy, od wymiany poglądów – choćby na temat pogody :-)

Place zabaw wciąż czuwają i czekają na odwiedzających !

Paweł Antkowiak
Paweł Antkowiak

Z wykształcenia jest bankowcem choć w pracy zawodowej ceni znacznie bardziej kapitał ludzki niż finansowy. W praktyce stosuje zasadę Philipa Kotlera: „Najważniejszym czynnikiem innowacji jest człowiek”.

Od 10 lat buduje bezpieczne place zabaw. Stały się one jego pasją, częścią jego życia, a nawet zobowiązaniem wobec świata za szczęśliwe dzieciństwo najmłodszych. Uważa, że w pewnym sensie praca, którą wykonuje upiększa świat.

Wierzy że dla zmotywowanych ludzi wszystko jest możliwe jeśli tylko w pełni się zaangażują. Lubi stawać przed ambitnymi wyzwaniami. Dzięki takiej postawie ma w portfolio 1500 zrealizowanych inwestycji.

Czas wolny spędza na wspólnej zabawie z rodziną, dla której uwielbia gotować.

SUN-PLUS